piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 1

*Brooklyn 4 lata po...*

[przed szkołą]

-Hej Brooke!
-Siemka Christy! Co u Ciebie?
-Ehh. To co zwykle: spokój, harmonia i muzyka.
-Masz jakieś plany na dziś?
-Nie a co?
-Chciałam iść z Tobą na shopping. Mam trochę oszczędności.
-Pewnie! Ja też może coś wygrzebie z portfela :-)
Po chwili zadzwonił dzwonek.
-Dobra, pa Brooke! Jak się spóźnię u pana Jonsona to mam przerąbane!
-A ja u pani Ritch! Narka!

  ********************************************************************
Po lekcjach, w centrum:

-Chodżmy do 'Coco Paradise'
-Spoko dawno tam nie byłam - odpowiedziałam
Siedziałyśmy w tym sklepie dobrą godzinę. Potem poszłyśmy do 'Shelly' i 'My first kiss', a gdy stwierdziłyśmy, że nie ma sensu łazić po innych sklepach i marnować czas, postanowiłyśmy wracać. Gdy szłyśmy przez główny hol centrum, usłyszałyśmy muzykę i piszczące dziewczyny.
-Słyszysz Christy? - spytałam
-Tak, tego chyba nie da się nie słyszeć. Drą się na całe centrum.
-Chodź, sprawdzimy kto to?
-No dobra ale pamiętaj że to był Twój pomysł
-Ok - powiedziałam - a teraz chodź
Gdy podeszłyśmy usłyszałam znajomy głos...
-Shakey, when you look it amazing... Show and how we do..
-O nie Christy, popełniłam ogromny błąd... - pociągnęłam ją za rękę i ze łzami w oczach wybiegłam poza obszar centrum.

-Co jest? - spytała się wystraszona Christy
-To był ON Christy! To był Felix! - i wybuchnęłam płaczem
- Nie płacz- pocieszała mnie
- Jak mam nie płakać?! Jak?! Wszystkie złe wspomnienia związane z Nim wróciły! Ja, ja nie wiem co mam robić! Czy cieszyć się że wrócił, czy płakać że wyjechał, czy być wściekła że mi do jasnej ciasnej nic nie powiedział?!
-Spokojnie, wszystko się ułoży... - przytuliła mnie i po pięciu minutach byłyśmy już w autobusie jadącym do naszych domów.
*****************************************************************************
W domu, godz. 19:30

Gdy wróciłam do domu nie byłam głodna. Miałam ochotę położyć się, i płakać w poduszkę przez całą noc. Postanowiłam zrobić mały porządek w mojej szafie. Gdy ją otworzyłam moim oczom ukazał się karton z napisem WSPOMNIENIA, nie wiedziałam czy go otworzyć. Trochę się bałam. W końcu się odważyłam. Do oczu napłynęły mi łzy. Na samym wierzchu, leżało zdjęcie, moje i Fela. Pod spodem rysunek róży, pamiętam go. Felix dał mi go na moje 8 urodziny. Łzy leją się strumieniami po moich policzkach, ale ja się nie poddaję. W koń cu na samym spodzie leżała płyta. TA PŁYTA. Widniał na niej, trochę już zmazany napis: Otwórz gdy będziesz gotowa. Odtworzyłam ją. O nie, nie, nie, nie nie! Zalałam się łzami. Łzami tęsknoty, radości i jednocześnie ogromnego smutku i złości...

************************************************************************
Eyyo Fooers! I jak wam się podoba pierwszy rozdział? Naszła mnie taka wena że pisałam go cały dzień, na telefonie. Łapa mnie boli jak nie wiem co! W następnym rozdziale dowiecie się co Brooke zobaczyła na filmie od Felixa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz